program - forum - linki - kontakt - partnerzy -english

wydarzenia towarzyszące

Struktura odrębności / Jak odkodować obcą kulturę?

23 III 2007

z cyklu: „Interpretacje”

piątek, godz. 18.30

W rozmowie biorą udział dr Beata Kowalska (Instytut Socjologii UJ), Agnieszka Sabor („Tygodnik Powszechny”) oraz Wael Shawky.

 

Spotkanie towarzyszy kolejnej wystawie z cyklu Transkultura. Prace prezentowane na wystawie Waela Shawky’ego charakteryzuje nasycony symbolami język. Pochodzący z Egiptu artysta zderza ze sobą elementy odległych od siebie systemów społecznych. Tworzenie nowych jakości w oparciu o kody, którymi posługują się obce i często antagonistycznie nastawione względem siebie kultury, ma charakter hybrydyczny. Kultury stykają się ze sobą, łączą, tworzą specyficzne mutacje, jednak ich cechy nadrzędne pozostają trwałe i niezmienne. Artysta w procesie tłumaczenia obcych tożsamości chętnie wykorzystuje symbolikę architektury (meczetu, kościoła katolickiego), właściwości materiałów, których używa (glina, woda), a także specyfikę migracji ludności, procesów społecznych i zmian cywilizacyjnych (modernizacja, przesiedlenie).

 

 

 Fragmenty rozmowy nagranej podczas spotkania w ramach Klubu Bunkra Sztuki, które odbyło się 23.III.2007 roku. Spotkanie towarzyszyło kolejnej wystawie z cyklu Transkultura: Struktura odrębności jak odkodować obcą kulturę, Waela Shawky. Spotkaniu towarzyszyła projekcja fragmentów filmów artysty min: Sidi El asphald’ Moulid (2002), Asphald Qarter (2003), The Cave (2004), The Greenland Circus ( 2005).

 

Rozmawiali:

Agnieszka Sabor,( Tygodnik Powszechny)

Beata Kowalska, socjolog kultury ( Instytut socjologii UJ)

Wael Shawky, artysta, autor wystawy

 

 

W: Zobaczymy teraz fragmenty moich wcześniejszych filmów (właściwie to są bardziej instalacje niż filmy). Chcę je tutaj pokazać, bo istnieje wyraźny związek między nimi, a pokazywanymi podczas wystawy w Bunkrze Sztuki.

 

 

AS: Zacznę od tego, że kiedy oglądałam te instalacje wideo oraz projekcje, przyszło mi do głowy skojarzenie z innym mieszkańcem Egiptu, którym zajmowałam się ostatnio, mianowicie z Edmundem Jabesem - Żydem urodzonym i mieszkającym w Egipcie, który w domu mówił z rodzicami po francusku a który czuł się Egipcjaninem, dopóki nie dowiedział się, że jest Żydem. O tym dowiedział się dopiero gdy musiał wyjechać z Egiptu. Miał on włoskie obywatelstwo, bo takie było wtedy najprostsze, a otaczali go głównie Brytyjczycy. Pomyślałam sobie, że to, o czym teraz rozmawiamy, czyli odkodowywanie obcej kultury (o czym dzisiaj mówi się bardzo dużo), nie jest być może problemem tak świeżym jak nam się wydaje. Być może nie jest tak, że to jest temat czasów globalizacji, ale temat z czasów kolonialnych… przed kolonizacją...  kiedy oglądałam na wystawie instalację, w której widzimy wnętrze jednego z krakowskich kościołów, miałam taką myśl – myśl fałszywą - że być może oswajanie tych kultur jest proste. Chciałam zapytać autora, o to jakie były jego wrażenia kiedy robił instalacje wideo w kościele Jezuitów w Krakowie. Jako historyka sztuki interesuje mnie też, dlaczego nazywa te prace instalacjami wideo.

 

W:

Przede wszystkim chciałem podziękować Bunkrowi Sztuki, bo do tej pory nie miałem okazji, za to, że mogłem tu zorganizować moją wystawę, a po drugie chciałem podziękować kościołowi i zakonowi Jezuitów za to, że księża Jezuici zgodzili się na zrobienie tej instalacji w kościele. Byłem tym prawdę mówiąc zaskoczony. Rozmawiałem z jednym z księży i zapytałem dlaczego zgodzono się na stworzenie tej instalacji. Odpowiedział, że nie widzieli w tym nic złego, uważali, że to jest bardzo piękny pomysł a zakon Jezuitów jest zakonem otwartych umysłów i dlatego też pozwolono na wykonanie tego filmu. Nie będę tutaj mówił o moim stanowisku względem religii. Chciałbym natomiast mówić z perspektywy człowieka zajmującego się sztuką. Musze powiedzieć, że sam siebie postrzegam i wolę o sobie mówić jako tłumaczu pomysłów, tłumaczu koncepcji, niż stawiać się na jakimkolwiek innym stanowisku.

Uważam, że rolą artysty jest tłumaczenie - tłumaczenie koncepcji, przekładanie ich na formy bardziej czytelne dla publiczności. I właśnie w tym sensie odnoszę się do Kościoła i wyrażam moje stanowisko. Czasem mogę mówić o tym, że moją rolą jako artysty jest kreowanie autoportretu. O projekcie „Digital Church” będziemy mówić troszkę później.

 

BK

Ja jestem socjolożką, więc ciężko mi będzie analizować dzieło artystycznie, raczej spróbuję na to popatrzeć z punktu widzenia kogoś, kto zajmuje się analizą kultury. Agnieszka zarysowała bardzo interesujący problem. Wprawdzie temat brzmi: czy możliwe jest odkodowanie obcej kultury, ale równocześnie prace, które widzieliśmy przed chwilą i prace które widzimy na wystawie to są prace, które stawiają ten problem w zupełnie inny sposób… Pytanie zatem, gdzie jest inność a gdzie jesteśmy my (naszość). I widać, że rzeczywiście to pytanie można było stawiać już od stosunkowo dawna, kiedy coś na poły kosmopolitycznej kultury powstawało, natomiast w tej chwili te granice w zasadzie całkowicie się zacierają. Dlatego nasz gość tak często pokazuje pustynię, kulturę beduińska, bo wydaje się, że w czasach globalizacji mamy do czynienia z kulturą nomadyczną, gdzie granice w zasadzie przestają istnieć i mają bardzo umowny charakter. Natomiast co do instalacji z kościoła Jezuitów, to mnie nasuwają się następujące refleksje… Skupiłabym się na tym, że tam odbywa się recytacja sury 19 zatytułowanej Maryja. A prawie wszyscy wiemy,  że Maryja jest postacią, która niewątpliwie łączy obie tradycje: muzułmańską i chrześcijańską. Są oczywiście pewne różnice. Ale równocześnie w tej surze jest fragment, który - jak mówią komentatorzy - został dołożony troszkę później i tam podkreślona jest różnica między nimi. Jest to fragment, który odrzuca boskość Jezusa. Czyli pytanie o granice dialogu. Możemy oczywiście skupiać się na tym, co nas łączy ale równocześnie ta instalacja i ten tekst który jest czytany, zadaje pytanie czym właściwie jest  współczesna tożsamość. Gdzie - jeśli się spotykamy - każdy z nas powinien zostać na swoich pozycjach? Co to takiego ekumenizm -  żeby nie zatracić poczucia tego kim się jest? To są kwestie, które mnie się nasunęły, jako osobie, która od czasu do czasu obserwuje kulturę.

 

AS:

Dla mnie ważna była też pewnego rodzaju podwójność. Mianowicie autor tej instalacji przebywał w kościele czytając surę Koranu. Byli tam też jednak inni ludzie. Ci ludzie nie reagują. Pytanie dlaczego? Po pierwsze nie reagują, ponieważ język jest obcy i nie wiedzą tak naprawdę jaki tekst słyszą - co z jednej strony jest źródłem porozumienia ale też źródłem niemożliwości spotkania. I druga rzecz, która wydaje mi się ważna: to co łączy postać recytującą (zresztą wspaniale) surę Koranu i ludzi modlących i spowiadających się to jest potrzeba rytuału. Mamy poczucie tego, że jesteśmy na koturnach, że to jest przestrzeń, która jest wyżej - sacrum. Chciałam zatem zapytać o tę podwójność – bo to jest lustro.

 

WS:

Padły tutaj pytania dlaczego Kościół cyfrowy, dlaczego Digital Church, dlaczego taki jest tytuł tej instalacji. Dochodzimy do różnicy pomiędzy recytowaniem Koranu a recytowaniem Biblii. Podstawowa różnica polega na tym, że w Koranie przy recytacji nie wolno niczego zmieniać. Nie wolno zmieniać słów świętej księgi muzułmanów do tego stopnia, że nie można zmieniać nawet dźwięków, nie można ułożyć z Koranu żadnych historii, nawet tłumaczenie Koranu na inny język jest uznawane za tworzenie historii. Natomiast na podstawie Biblii są tworzone inne historie, Biblię można opowiedzieć innymi słowami. Jest to dozwolone. W Islamie to, co podkreślam, to niesamowita dokładność tekstu. W Kościele cyfrowym chodziło o stworzenie idei generalizacji pewnych obszarów czy historii. Sura, którą recytuję w kościele jezuitów mówi o trzech postaciach: Marii, Jezusie i Zachariaszu. I tutaj dochodzimy do konfliktu, który pojawia się pomiędzy naszymi religiami - pomiędzy tymi systemami. Chodzi tutaj o jedno pytanie które pojawia się pod koniec tej sury: Allach pyta Jezusa czy powiedział ludziom, że jest synem Bożym, a on odpowiada że nie. I to jest podstawowa różnica jaka pojawia się pomiędzy naszymi religiami: w Islamie Jezus jest uznawany za proroka a w chrześcijaństwie za syna Bożego. W związku z tym, że Jezus był prorokiem, a nie był synem Bożym muzułmanie uważają, że nie mógł być ani torturowany, ani ukrzyżowany. Nie mogło go spotkać takie okrutne doświadczenie, bo cały czas strzegł i ochraniał go Bóg.

Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Na to, co dla mnie oznacza recytowanie Koranu w kościele katolickim. Oznacza dla mnie pewne zderzenie czy współistnienie dwóch pojęć: izolacji w świecie globalizacji.

 

BK:

Myślę, że warto tu powiedzieć dwa słowa o statusie języka arabskiego bo to rzeczywiście w istotny sposób odróżnia nasze tradycje. Otóż przesłanie święte jest święte ze względu na treść i ze względu na formę. To rzeczywiście odróżnia nas w sposób radykalny, o czym  wspomina autor. Natomiast uświadomienie sobie tego, daje nam klucz do odkodowania takiej kultury. Czyli Koran, który jest przetłumaczony na (przykładowo) język polski, nie jest tłumaczeniem a interpretacją. Jest to interesujące dlatego, że kiedy próbujemy porównać dwa doświadczenia religijne - a robi to doskonale jeden z teologów muzułmańskich Sajed , który próbuje przybliżyć tradycje muzułmańską europejczykom i robi to w moim przekonaniu doskonale  nie zatracając jej szczególności. On mówi tak, że o ile w chrześcijaństwie przesłaniem świętym jest sama postać Jezusa ponieważ On przychodzi jako Zbawiciel i jest ucieleśnieniem Słowa Bożego, o tyle tutaj przesłaniem jest po prostu święty język i poprzez  święty język ludziom zostaje zesłana prawda. Dlatego też recytacja Koranu w języku arabskim ma tutaj podwójnie, jak gdyby, sakralne znaczenie. W naszej tradycji Biblia już od dłuższego czasu tłumaczona, nie traci być może swojego sakralnego charakteru. Natomiast tutaj święty pozostaje świętym dopóki jest świętym w języku, który został objawiony.

 

AS:

Wróćmy do tego co Pan mówił o izolacji i o pewnym święcie systemów, do emocji, które towarzyszyły powstawaniu tej pracy bo była to jednak praca w pewnym kontekście społecznym. Był Pan z innymi ludźmi w pewnej przestrzeni… Mówimy o odkrywaniu obcej kultury, a tutaj to odkrywanie odbywało się, czy też nie odbywało się, z dwóch stron. Te emocje wydają i się istotne.

 

WS:

Chciałem powiedzieć, że kiedy wszedłem do tego Kościoła zdałem sobie sprawę z tego, że ludzie, którzy tam przychodzą, też są ludźmi wierzącymi. Pomimo tego, że ramy naszych religii tak bardzo różnią się od siebie - dotykają tego samego. Uznałem, że podejście jakie mamy do religii jest w pewnym sensie takie samo. Dla mnie to, jakie emocje towarzyszyły tworzeniu tej instalacji było bardzo interesującym doświadczeniem. Nie chcę powiedzieć, że czuję się jakimś misjonarzem, bo nie o to chodzi i nie taki był cel stworzenia tej instalacji. Dla mnie bardzo ważne było uświadomienie sobie, przyznanie tego przed samym sobą, że to wszystko, czego doświadczamy pochodzi z tego samego źródła.

 

BK:

Wczoraj, kiedy otwieraliśmy wystawę, Magda przypomniała kto patronuje projektowi i przede wszystkim można pogratulować takich patronów, ich wyboru, tego, że się zgodzili, jak również całego programu. Jednym z nich już niestety był Ryszard Kapuściński. Jak zadano nam temat tego spotkania, czy można odkodować obcą kulturę to najprościej było mi zwrócić się do jego ksiązki Pt. „Ten Inny”. Myślę, że jest taki fragment, który próbuje odpowiedzieć na to pytanie, czy w ogóle wejście w ten inny system jest możliwe. Czy zrozumienie innego jest możliwe. I tak, pisze: „Tworzymy każdy sobie własny, odmienny od innych obraz świata. Te obrazy do siebie nie przystają, nie są zastępowalne. Z tego powodu dialog, choć nie niemożliwy, wymaga poważnego wysiłku, cierpliwej tolerancji, woli zrozumienia, porozumienia jego uczestników. Świadomość tego, że rozmawiając z innym obcuję z kimś, kto w tym samym momencie widzi świat odymienie niż ja i inaczej go rozumie, jest ważna w tworzeniu atmosfery pozytywnego dialogu”. Czyli otwarcie się na inność i przyznanie prawa do tej inności jest cechą konstytutywną wzajemnego zrozumienia.

 

AS:

Ja myślę, że to co mówi Beata, ma swoje odzwierciedlenie w tym, jak ja odczytałam tę  instalację… I to jest niebezpieczne, dlatego że jak ją oglądałam, miałam właśnie poczucie harmonii. Wszystko było ok. do momentu, w którym nie usłyszałam fragmentu sury, w którym pada pytanie do Jezusa o to, czy on aby nie uznał siebie i swojej matki za bogów. Do tego momentu wszystko było w pewien sposób łatwe… Mówię  o niebezpieczeństwach, które wiążą się z nakładaniem tego, co własne na to, co naprawdę inne. To jest bardzo niezauważalne, łatwo się w tym zanurzyć. Czy to działa w druga stronę? Pewnie tak…

 

WS:

Oczywiście nie mam wątpliwości, co do tego, że pochodzimy z różnych systemów. Ale wydaje mi się, że powinniśmy pójść na kompromis. Powinniśmy zaakceptować te systemy w ich różnorodności, w ich zróżnicowaniu. Możemy zaobserwować, do pewnego poziomu, bardzo duże podobieństwo. W pewnym momencie dopiero zaczyna się zderzenie naszych dwóch systemów. Właściwie zastanawiałem się nad tym, jaką decyzję podjąć, czy odczytać ten ostatni wers sury, mówiący o Bogu zadającemu Jezusowi pytanie, czy jest Synem Bożym, czy nie. Podjąłem decyzję aby włączyć ten werset, chociaż być może bezpieczniej by było tego nie robić. Ale stwierdziłem, że taka jest rzeczywistość i nie powinniśmy się tego wypierać, powinniśmy akceptować rzeczywistość taką, jaka jest.

 

BK:

To co teraz powiem będzie zupełnie oczywiste: jeżeli mamy mieć do czynienia z prawdziwym dialogiem, to musimy mówić ze swojego wnętrza, czyli też z perspektywy różnic. Natomiast myślę, że warto zwrócić uwagę na jeden motyw, o którym już tutaj wspomnieliśmy. Mianowicie, w trakcie takiego doświadczenia, o którym ciągle nie wiemy, czy mamy wrażenie, że rzeczywiście jest wspólne, czy rzeczywiście jest wspólne, wychodzimy jakby na inny poziom porozumienia. I to mi przypomina moją wizytę w Iranie sprzed roku gdzie miałam fantastyczny wywiad z młodą dziewczyną, która jest zaangażowana w dialog międzyreligijny. I ona powiedziała, że jak ktoś wierzy naprawdę głęboko i prawdziwie, to znajdzie drogę to każdego, pomimo tych różnic. Myślę, że do tego właśnie doszliśmy: że nie zadajemy pytania o to, gdzie są granice ekumenizmu, bo oczywiście one musza gdzieś być… bo przecież nie ma sensu rozmawiać o obecności Jezusa, skoro inne religie jej nie uznają - to jest coś, co rzeczywiście przekracza rzeczywistość tych różnic… I tu dochodzimy do czegoś o charakterze uniwersalnym.

 

AS:

Nawiązując do tego, o czym mówiła Beata, przypomniała mi się pewna historia. Wiąże się ona z niebezpieczeństwami dialogu jeśli zapomni się o istnieniu pewnej granicy. Zdarza mi się dość często opowiadać o historii krakowskich Żydów osobom z różnych krajów. Miałam kiedyś spotkanie z grupą i nie byłam pewna czy byli to młodzi Niemcy, którzy nie są Żydami, czy Niemcy, którzy są Żydami. Dlatego zadałam im to pytanie, bo od tego zależał ciąg dalszy naszej rozmowy a szefowa tej grupy powiedziała: „niestety nie, jesteśmy chrześcijanami” i to „niestety” zabrzmiało bardzo niedobrze w tym kontekście.

Chciałabym teraz przejść do następnego wątku naszego spotkania. Zastanowiło mnie  czy fakt, że instalacja, zrealizowana w krakowskim kościele znajduje się w tej samej sali gdzie instalacja pokazująca Meczet Al-Aksa, ma jakieś znaczenie? Meczet Al-Akasa przypomina w tej instalacji karuzelę. Dlaczego w ten sposób pokazał pan to bardzo święte i ważne dla islamu miejsce?

 

WS:

Tutaj rzeczywiście kościół zestawiony jest z meczetem, nawet nie Al-Aksa a Kopułą na Skale. Te meczety są często ze sobą mylone. Al-Aksa to meczet w Jerozolimie, który jest uważany za trzeci z kolei najważniejszy meczet w świecie muzułmańskim.

Chciałem pokazać pewne relacje miedzy islamem a judaizmem, miedzy islamem a chrześcijaństwem. A wracając do tego, dlaczego meczet pokazany jest jako karuzela… Chciałem w zasadzie przetłumaczyć zaistniałą sytuację na bardziej zrozumiały język i pomyślałem tutaj o kontroli – o kontroli emocji, i o sytuacji w wymiarze politycznym i kulturowym jaka ma miejsce w Jerozolimie, szczególnie od 1948 roku, a także o tym, jak ważny jest ten meczet. Wspomniałem tutaj, że ta budowla ma tak wielkie znaczenie dla muzułmanów. Jeśli meczet jest wolny a wyznawcom wiary muzułmańskiej pozwala się na kultywowanie swojej religii wówczas sytuacja w całym święcie muzułmańskim jest dobra. Jeżeli znajduje się pod okupacją (a mam tu na myśli ostatnie 400 lat) to wtedy wszystkie kraje muzułmańskie są w złej kondycji. To właśnie tą paralele dotycząca kontroli miałem na myśli. Tak jak w wesołym miasteczku: wewnątrz, na karuzeli, człowiek odnosi wrażenie, że nie ma żadnej kontroli bo operator znajduje się gdzieś poza, gdzieś na zewnątrz. To samo chciałem pokazać w tej instalacji - że pozornie nie ma kontroli, a jednak ta kontrola gdzieś tam jest.

 

BK:

Mnie nasunęły się zupełnie inne refleksje, które związane byłyby z pytaniem: o rolę religii w czasie globalizacji. Otóż jak popatrzymy sobie z szerokiej perspektywy na zmiany, które dokonują się w naszym życiu, to widzimy bardzo gruntowną ich dekonstrukcję. W zasadzie zmieniają się wszystkie sfery naszego życia. To co zmienia się najbardziej, to to, że we współczesnym święcie otwiera się przed nami ogromna wielość wyborów. I w świecie, w którym musimy w zasadzie ciągle wybierać, a w cywilizacji zachodniej wybieramy także w różnych propozycjach religijnych, okazuje się, że tęsknimy za jakąś prostotą, tęsknimy za tym, że ktoś nam powie: „ja znam prawdę”. Bardzo często wtedy tym pasem transmisyjnym z prawdą staje się religia – religia rozumiana w bardzo szczególny sposób, ponieważ staje się ona wyrazem pewnych problemów o charakterze politycznym - tak jak słyszeliśmy tutaj, problemów o charakterze psychologicznym – czyli zagubienia w święcie wielości wyborów i braku jasnych ścieżek. Wreszcie - zagubienia w tej hybrydyczności, o której jeszcze tutaj dużo nie mówiliśmy a pewno powiemy. I w takiej sytuacji religia w moim przekonaniu (aczkolwiek to może być ryzykowne) traci swój najważniejszy wymiar – czyli wymiar eschatologiczny. Zaczyna wyrażać pewną rzeczywistość z tego świata, przestając się odnosić do tego, co treścią religii jest, albo przynajmniej być powinno.

Jak patrzymy na ostatnie 30 lat, czyli wzrost fundamentalizmów religijnych – to widzimy, że tak naprawdę w tej chwili mamy do czynienia z różnymi koncepcjami religijnymi. Religia, która łączy i jakby każe, czy pomaga nam otworzyć się na drugiego człowieka i religia, która każe ginąć za symbole. Religia, która stanowi legitymizację dla bardzo wielu działań, zapominając, że tak naprawdę rolą religii jest pokazanie drogi do zbawienia.

 

AS:

Dla mnie ta oś, która została zbudowana na wystawie między krakowskim kościołem a meczetem, oś, która buduje pewną ambiwalencję między duchowością a polityką, jest szalenie istotna i bardzo mocna na tej wystawie. To jest duża wartość tej wystawy. Ale ja bym chciała zapytać też o instalację, która została wykonana w Stambule w supermarkecie. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest ona podobna do tego, co dzieje się w krakowskim kościele tylko przestrzeń jest inna:  supermarket.  Dodajmy, że jest to supermarket w bardzo szczególnym kraju, który staje pomiędzy islamem, tradycją, swoją własną historią a tym wszystkim, co niesie ze sobą wejście do Unii Europejskiej, przed którym być może ten kraj właśnie stoi; przed modernizacją, przed postmodernizmem i wszystkim, co się z UE wiąże.

 

WS:

W supermarkecie opowiadam trzy historie, trzy sury, które chciałbym tutaj przytoczyć. Ta instalacja miała swoje trzy wersje. Pierwsza sura nosi tytuł „The Cave” (Jaskinia). Istnieją dwie wersje tej sury – wersja chrześcijańska i wersja muzułmańska. Historia mówi o siedmiu śpiących i istnieje zarówno w Biblii jak i w Koranie, z tym że istnieją pewne różnice. Było siedmiu wiernych ludzi, być może nie było ich dokładnie siedmiu, tego nie wiemy ani z Biblii ani z Koranu, ale tak przyjęła tradycja i cała wieś była przeciwko nim, gdyż była niereligijna. Jedynie tych siedmiu było sprawiedliwych. Musieli się gdzieś schronić i prosili Allaha o pomoc. Allah pomógł im prowadząc ich do jaskini. Tutaj religia chrześcijańska i Islam różnią się pod względem ilości dni jakie mieli spędzić w tej jaskini. Istnieją również różnice czy towarzyszył im pies czy tego psa tam nie było. Druga historia mówi o Mojżeszu i jego nauczycielu, tu też istnieją różnice między chrześcijaństwem a islamem. Chodziło tutaj o wiedzę: Mojżesz nie posiadał całej wiedzy, musiał ją zdobyć i Allah zesłał Mojżeszowi nauczyciela, który miał go uczyć. I jeszcze trzecia historia,  mówi ona o człowieku, który przez niektórych antropologów jest uznawany za Aleksandra Wielkiego. Łącznikiem pomiędzy tymi trzema historiami, tymi trzema surami są dwa słowa: władza i wiedza. Musimy cały czas zdobywać jedno i drugie w poszukiwaniu prawdy i czasem wydaje się, że system dominujący, że religia dominująca stanowi całą prawdę. Nie zawsze tak jest. Nie zawsze prawdą jest to, co widzimy. Pojawia się też idea emigracji. Interpretatorzy muzułamańscy mówią, że ostania sura zachęca nas do emigrowania do Mekki albo do Medyny, do świętych miejsc muzułmanów. Mówi bardziej o emigracji wewnętrznej, o tym,  że każdy z nas powinien starać się zdobyć jakąś władzę i jakąś wiedzę i po zdobyciu tych wartości można wrócić i służyć swojej społeczności. Czytając te sury w supermarkecie pokazuję taką ideę emigracji a także zbitki pomiędzy systemem z którego pochodzę a kapitalizmem, który jest reprezentowany przez supermarket.

 

BK:

To żeby skończyć odwołaniem do mistrza i patrona, to fragment akapit kończący Innego: „ Kim będzie ten nowy Inny? Jak będzie wyglądać nasze spotkanie? Co powiemy? I w jakim języku? Czy potrafimy wysłuchać się nawzajem? Nawzajem się zrozumieć? Czy razem zechcemy odwołać się do tego, co - jak mówi Conrad – „przemawia do naszej zdolności doświadczenia zachwytu i podziwu, do wyczucia tajemnicy otaczającej życie, do naszego poczucia litości, piękna i bólu, do utajonej łączności z całym światem - i do subtelnego, ale niezwyciężonego przeświadczenia o solidarności, która zespala w jedno samotność nieprzeliczonych serc ludzkich, do wspólnoty w marzeniach, radościach, troskach, dążeniach, złudzeniach, nadziei, lęku, która wiąże człowieka z człowiekiem, która łączy całą ludzkość - umarłych z żywymi, i żywych z jeszcze nienarodzonymi”.

 

Publiczność:
Ja chciałam zapytać o taką sprawę odnośnie dialogu między religiami. Jak Pan widzi taką sytuację: była kiedyś sprawa Theo Van Gogha, który próbował podjąć dialog z religią muzułmańską i zrobił film, do którego plakat przedstawiał kobietę z wyrytymi dosłownie wersetami Koranu na ciele. Chciał w ten sposób pokazać, jak kobieta jest traktowana w tamtejszej kulturze, wyrażał swoje niezrozumienie dla tego rodzaju traktowania. Reżyser został zabity za to że się ośmielił poruszyć ten temat. Moim zdaniem źle się stało, że przedstawiciele religii muzułmańskiej nie próbowali tego wszystkiego odkłamać, że on kłamie, że przedstawia nieprawdę. Mnie się wydaje, że są jakieś spięcia i jest też kwestia tzw. politycznej poprawności, tego, że pewnych sfer nie należy po prostu krytykować, że pewne sfery są nienaruszalne.

 

WS:

Oczywiście zdarzają się nieporozumienia i dochodzi do konfliktu między religiami, jednak najważniejsze jest rozróżnienie pomiędzy krajami muzułmańskimi a religią. Nie może być tak, że ktoś kto pochodzi z kraju muzułmańskiego jest traktowany jako reprezentant religii, tak nie jest, nie możemy tego łączyć… dla mnie Islam, to są słowa, a systemy polityczne to jest zupełnie inna sprawa. Nie możemy też np. utożsamiać Georga Busha z chrześcijaństwem. Nie o to chodzi.

 

BK:

Jeżeli mogłabym dodać kilka ważnych kwestii: Mówiąc o spotkaniu z Innym możemy przybrać trzy główne postawy. Po pierwsze - konfliktową, po drugie – izolację, po trzecie – dialog. A dialog poprzez próbę zrozumienia i odnalezienia tej prawdy w sobie. Pojawia się pytanie, czy próba podjęta w Holandii była rzeczywiście konfrontacją. Spróbujmy może odwołać się bardziej do naszej tradycji niż do tradycji muzułmańskiej. Biblia może dać początek teologii gdzie traktuje się przesłanie głównie jako przesłanie egalitarne wzorując się na pierwszej opowieści kobiety, która mówi, że kobieta została stworzona równocześnie z mężczyzną, mają razem czynić sobie ziemię poddaną. Czyli: równość i wspólne dzieło. Druga powieść mówi o tym, że kobieta powstała z kawałka żebra Adama i jako pomoc. W zależności od tego jako podejdziemy do tych dwóch tekstów będziemy mieli zupełnie inną historię o kobiecie chrześcijańskiej. Jedna daje początek ruchom wolnościowym, a druga ruchom fundamentalistycznym. Problem polega na tym, że najczęściej traktujemy go w bardzo monolityczny sposób, tak jest łatwiej. Ja od dobrych kilkunastu lat zajmuję się prawami kobiet na Bliskim Wschodzie, jedno mogę powiedzieć, że nie ma takiego konstruktu jak kobieta muzułmańska. Jak patrzymy na sposób przedstawiania kobiety muzułmańskiej, to widzimy, że na przestrzeni kilkudziesięciu lat on się zmieniał w zależności od kontekstu politycznego. Podkreśla się bardzo często to, że kobieta w islamie nie ma żadnych praw, wtedy gdy jest to poprawne politycznie. Wspomniany już George Bush wołał o demokrację dla kobiet irackich, nie zdając sobie sprawy z tego, że demokrację one mają już od wielu lat natomiast nie wołał o demokrację dla kobiet z Arabii Saudyjskiej, chociaż tam jej nie ma w ogóle. Więc jakby próba pokazania jednej prawdy dotyczącej kultury czy cywilizacji o takim zasięgu jest po prostu dużym nadużyciem tak jak próba pokazania jednej prawdy o pozycji kobiety w święcie Zachodu. Dostęp do różnego rodzaju praw w Polsce różni się od dostępu w Holandii i pewno gdybyśmy chcieli zbudować podobną instalację, to można by przekazać bardzo wiele prawdy, o tym, czego w Polsce kobietom nie wolno. Tylko teraz jest pytanie, czy jest to rzeczywiście postawa dialogiczna.

 

 

 

 


 

^ do góry

16 XI - 31 XII 2006
shahram entekhabi
It's Been a Long Way, Baby...

23 III - 22 IV 2007
wael shawky
Droga czterdziestu dni. Kultura wody - kultura suszy

27 IV - 03 VI 2007
olaf breuning
Woman and Dead

06 VII - 02 IX 2007
jesper alvaer, isabela grosseova
Figure and Ground

07 IX - 21 X 2007
adrian paci
Miejsca pomiędzy

13 XII - 27 I 2008
loulou cherinet
Verbatim

TRANSKULTURA: sztuka i płynna rzeczywistość XXI wieku.

Konferencja w ramach obchodów Europejskiego Roku Dialogu Międzynarodowego w Polsce.

czytaj

copyright 2006 bunkier sztuki | design: nowy projekt | software: silvercube